Pierwsze ulubione wspomnienie z Love is Freedom?
Patrycja: Moje pierwsze ulubione wspomnienie z Love is Freedom wiąże się z bluzą Over the Rainbow — naszym absolutnym klasykiem i pierwszym produktem. Mam ją do dziś we wszystkich kolorach i wciąż czuję do niej ogromny sentyment. To coś więcej niż ubranie — to początek całej naszej historii. Stworzyłyśmy ją z Karolą tylko dla siebie, bez wielkich planów… ale to właśnie od niej wszystko się zaczęło!
Karolina: Utkwił mi w pamięci moment, w którym pisałyśmy ze sobą od bardzo dawna przez Instagram i padło hasło „zróbmy to”! Dokładnie wiedziałyśmy czego chcemy — nazwa, logo, forma bluzy to w 100% my. I ten moment, kiedy przyszła bluza w kolorze MARITIME... Popłakałam się. Chwilę później zabrałam ją ze sobą do Nowego Jorku. To są emocje, które zostają z Tobą na zawsze — mogą wydawać się zwyczaje ale są niezwykle. Później w tej samej bluzie spotkałam Panią w sklepie w Toruniu… Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje!
Love is freedom jest dla…
Patrycja: Love is Freedom jest dla tych, którzy chcą czuć więcej i żyć po swojemu. Dla tych, którzy mają w sobie czułość do świata i ludzi, i nie boją się jej pokazywać. To przestrzeń dla wolnych dusz — odważnych, ale jednocześnie uważnych. Dla tych, którzy lubią łączyć lekkość z autentycznością i nosić rzeczy, które naprawdę coś znaczą.
Ulubiony produkt Love is Freedom? Co najczęściej nosisz?
Patrycja: Ostatnio moim ulubionym produktem Love is Freedom jest spódnica koronkowa — totalnie nie mogę się z nią rozstać! Noszę ją do wszystkiego: do trampek, kowbojek, z naszym dużym T-shirtem albo skórzaną kurtką. Ma w sobie coś wyjątkowego, a ja mam ostatnio ogromną słabość do koronki.
Karolina: Na pewno na zawsze w moim sercu będzie bluza Over The Rainbow. Kocham jej formę. Ale nie mam ulubionego produktu — w każdej nowej rzeczy zakochuje się już gdy przychodzą do nas sample. Mamy jakąś taką magiczną więź między sobą — kiedy wiemy, że to jest „to” i wejdzie do produkcji, nie potrafię wybrać jednej konkretnej rzeczy.
Twoje największe inspiracje w życiu i w pracy to…?
Karolina: Moja największą inspiracją jest codzienność. Kocham rzeczy praktyczne, ale też te ponadczasowe. Cenię sobie jakość, ale lubię też, gdy ubrania zapadają w pamięć, kojarzą się z czymś. Podróże są również świetną dawką inspiracji, a szczególnie ludzie, których podczas podróży obserwuje. Ostatnio podróż do Japonii rozbudziła moje zainteresowanie formą. Japończycy ubierają się genialne! Więc mogę powiedzieć śmiało, że oprócz codzienności (potrzeba matką wynalazku) również podróże, ale w podróżach ludzie.
Patrycja: Moje największe inspiracje, zarówno w życiu, jak i w pracy, rodzą się w podróży i w uważnym obserwowaniu ludzi. To właśnie zmiana miejsc, rytmu i perspektywy otwiera mnie na nowe detale, które później naturalnie przenikają do tego, co tworzę. Uwielbiam też te najprostsze momenty — kiedy siedzę w Warszawskim „Przegryź” i po prostu patrzę... Na to, jak ludzie się ubierają, co czytają, jak się poruszają, jakie mają gesty. W tych codziennych, niepozornych scenach kryje się dla mnie najwięcej inspiracji — autentycznej i prawdziwej.
Co najbardziej cenisz w swojej biznesowej partnerce?
Patrycja: Najbardziej cenię w niej spokój — taki prawdziwy, kojący, który pięknie równoważy moje szaleństwo. Dzięki temu tworzymy balans, który daje nam siłę i przestrzeń do działania. Uwielbiam też to, jak patrzy na świat — z uważnością, wrażliwością i otwartością. I to, że tak jak ja, dostrzega wartość w czułości — wobec ludzi i wobec świata. To coś, co nas bardzo łączy i co czuję, że przenika wszystko, co razem tworzymy.
Karolina: W Patrycji cenię sobie absolutną wrażliwość na świat i ludzi, kocham w niej to, że patrzy sercem. Cenię sobie w niej, że zawsze mogę z jej strony liczyć na prawdę — nawet tę niewygodną. To niesamowita wartość. Cenie również to jej roztrzepanie i inne pory „rozpędu w pracy”. Kiedy ja zasypiam ona jest w fazie tworzenia i na odwrót. Jesteśmy trochę jak ying i yang. Uzupełniamy się wzajemnie i zawsze możemy na sobie polegać.
A co w przyjaciółce?
Karolina: To samo co w partnerce biznesowej. To piękna dusza, która widzi więcej, uczy mnie piękniej patrzeć na świat, pokazuje inną perspektywę, uczy dystansu. Zabrzmi to patetycznie, ale Patrycja jest absolutnie wyjątkowym człowiekiem. Życzę, aby każdy z nas spotkał na swojej drodze taką osobę, jaką jest ona. Taką, która pokocha i zaakceptuje nas w całości taką, jaką jesteśmy, a nie taką jakimi chcieliby nas widzieć. Jej wrażliwość daje inny wymiar akceptacji świata i ludzi. A przy okazji szalenie mnie inspiruje i napędza!
Patrycja: W przyjaciółce cenię dokładnie to samo — bo dla mnie wszystko zaczyna się od przyjaźni. To właśnie z niej rodzą się najlepsze pomysły i najbardziej autentyczne rzeczy. Spokój, który równoważy szaleństwo, to samo spojrzenie na świat — pełne uważności i wrażliwości — i ta sama czułość wobec codzienności. To wszystko jest między nami i właśnie z tej relacji wyrasta to, co razem tworzymy.
Jak opisałabyś swój osobisty styl 1 zdaniem?
Patrycja: Eklektyczny, swobodnie łączący kontrasty, emocje i różne światy w jedną, spójną całość.
Karolina Pańczyszyn: Nieokreślony, niewpisujący się w ramy i niebiegnący za trendami, bardzo intuicyjny.
Gdzie widzisz siebie, a gdzie LIF za 10 lat?
Patrycja: Lubię być tu i teraz, naprawdę doświadczać tego, co się dzieje, zamiast wybiegać myślami zbyt daleko. Jednocześnie jestem bardzo ciekawa, co przyniesie czas i z ekscytacją patrzę w przyszłość.
Karolina Pańczyszyn: Życie nauczyło mnie być tu i teraz. Marzę aby Love Is Freedom za 10 lat był wolnością tak jak ja i dalej pozwalał nam wyrażać siebie przez modę.
Your cart is currently empty.